decoration decoration decoration
decoration
leaf leaf leaf leaf leaf
decoration decoration

W cieniu samolotów

Keszomaniacy - W cieniu samolotów 1

– Wyjdę wcześniej z pracy, masz ochotę iść na krótkie keszowanie? – pyta drogą elektroniczną Szarotka. Ponieważ mi dwa razy powtarzać nie trzeba (oczywiście jeśli o szukanie skrytek chodzi, bo np. do sprzątania już takiego entuzjazmu nie przejawiam), to odpowiedź była krótka i stanowcza – Jasne!:)

Do wyjścia Szarotki z pracy miałem chwilę czasu, którą musiałem wykorzystać na wybór keszy do podjęcia. Po chwili wodzenia wzrokiem po mapie wybór padł na znajdującą się między Krakowem, a Balicami serię keszy o nazwie „W cieniu samolotów” autorstwa teamu Krjomi. Moja propozycja została zaakceptowana i po kilkunastu minutach jechałem już w stronę Balic. W połowie drogi zabrałem autostopowiczkę Szarotkę i wspólnie… stanęliśmy w korku. Resztę „jazdy” pominę milczeniem.

Keszomaniacy - W cieniu samolotów 2Seria z samolotami składa się z 12 skrytek (10 tradycyjnych, 1 multi oraz 1 bonusowej oznaczonej na mapie pytajnikiem). Autorzy zapraszają nas na 7 kilometrowy spacer, w trakcie którego wypatrujący skrytek keszer, zobaczyć może zbiorniki retencyjne, ruiny starego młyna oraz doświadczyć pięknego widoku na pas startowy portu lotniczego w Balicach, gdzie może podziwiać lądujące oraz wzbijające się do lotu stalowe ptaszyska. A wszystko to wśród odgłosów i uroków natury.

Po dojeździe na wskazany w waypointach parking i zostawieniu samochodu rozpoczęliśmy poszukiwanie według numeracji keszy. Trzeba przyznać, że autorzy dołożyli starań o to, aby trasa dostarczyła ciekawych wrażeń, a kesze były niewidzialne dla mugoli. Wszystko było dobrze, dopóki nie doszliśmy do piątego przystanku, który niemal odebrał nam nadzieję na znalezienie bonusu.

Keszomaniacy - W cieniu samolotów 3– Kordy wskazują tutaj, licząc plus minus dwa, trzy metry i biorąc pod uwagę podpowiedź to powinno być tu, a tutaj nie ma nic! – krzyczę zrozpaczonym głosem, przedzierając się przez zarośla i wpadając niemal w panikę. Przed oczami miałem wzór do obliczenia współrzędnych bonusowego pojemnika, a we wzorze tym było wszystko oprócz jednej, na pewno najistotniejszej cyferki! Na samą myśl po plecach przeszedł mi dreszcz. Nie może być! – pomyślałem i rzuciłem się na ziemię w poszukiwaniu schowajki. Szarotka w tym czasie równie bezowocnie obmacywała pobliskie drzewo. Trwało to długo, a z każdą minutą panika rosła. Patrzyliśmy na liście, grzebaliśmy w ziemi, sprawdzaliśmy leżące na ziemi gałęzie, obmacywaliśmy korę lecz wszystko to było trudem daremnym i kesz wciąż nie dawał się znaleźć. Po ok. 20 minutach zacząłem tracić resztki nadziei. Jedyne, co choć minimalnie rekompensowało nieuchronnie zbliżającą się porażkę, to rewelacyjny widok na pas startowy Balic i możliwość obserwacji samolotów. Dobra, idziemy – powiedziałem żałobnym głosem pocierając skrycie łzę z policzka. W tym samym czasie coś zaczęło się ruszać w zaroślach (w których jeszcze przed chwilą szukałem).

– Mam! Mam! – krzyczy podekscytowana Szarotka – o k… Czerwone mrówki! Aaaa…!!! Gryzą! – ekscytacja przerodziła się w panikę zmieszaną z obrzydzeniem – jajka tu składają! – wydziera się Szarotka i nie wiedzieć czemu rzuca we mnie oblazłym przez mrówki keszem.

Keszomaniacy - W cieniu samolotów 4– Co robisz zła kobieto?! – pytam zestresowany otrzepując się z czerwonych owadów. W końcu być zeżartym przez mrówki w cieniu samolotów to nie to na co się nastawiałem. Po chwili jednak udaje mi się opanować sytuację i dorwać się do upragnionego logbooka. Jest! Stanąłem wyprężony z podniesioną ręką niczym bohater z japońskiej kreskówki. W dłoni dzierżyłem małą książeczkę. Po dokonaniu wpisu humory od razu wróciły do normy i żywym krokiem udaliśmy się w dalszą drogę, wszak to dopiero połowa całej serii. Uszliśmy już ładnych parę metrów, kiedy stanąłem jak wryty. Co się dzieje? – pyta Szarotka trochę przestraszona. Patrzę na nią i sam nie wierzę, że mogło się to stać. Nie zapisaliśmy danych do bonusu! – odpowiadam, a przed oczami ponownie staje mi znajomy obraz wzoru bez wszystkich danych. Znowu dreszcz przeszedł mi po plecach, tym razem połączony z gęsią skórką na myśl o ponownym spotkaniu z mrówkami. Nie może być! – pomyślałem i chcąc nie chcąc rzuciłem się biegiem w stronę kesza, żeby odpisać potrzebne dane.

Keszomaniacy - W cieniu samolotów 5Dalsza część trasy przebiegała już bez niespodzianek. Mijaliśmy zielone łąki, spacerowaliśmy po kwitnącym życiem lesie oraz bez większych problemów odnajdywaliśmy kolejne etapy z całej serii. Miałem okazję wrócić pamięcią (i nie tylko) do czasów dzieciństwa, które obfitowało w różnego rodzaju aktywności fizyczne, w tym chodzenie po drzewach, Szarotka wypatrzyła gdzieś puste już gniazdo i tylko zejście z góry Osławki nie poszło do końca tak jak powinno, bo wylądowaliśmy w czyimś prywatnym ogródku. Na szczęście właściciela nie było w domu i czym prędzej daliśmy dyla.

Ostatecznie poszukiwania udało nam się zwieńczyć odnalezieniem skrytki bonusowej, złapaniem dwóch kleszczy (oczywiście oba były na mnie) oraz szczęśliwym powrotem do domu (już bez korków).

Seria „W cieniu samolotów” jest serią bardzo dobrze przygotowaną, wymagającą zarówno odrobiny doświadczenia w szukaniu jak i sprawności fizycznej. Pod tym względem może być nieco problematyczna dla niektórych keszerów, choć uważam, że dobre chęci i trochę samozaparcia powinny sprawić, że spacer zakończy się znalezieniem wszystkich przygotowanych przez Krjomi team keszy z tej serii.

Keszomaniacy - W cieniu samolotów 6
autor Keszomaniacy

Dodaj komentarz

loading
×
%d bloggers like this: