decoration decoration decoration
decoration
leaf leaf leaf leaf leaf
decoration decoration

Tarnów zdjęciami stoi – Geofaktura fotografii (event)

Keszomaniacy - Tarnów zdjęciami stoi - Geofaktura fotografii (event) 1

Lipiec pod względem keszerskim był dla nas dwojaki. Z jednej strony był martwy, gdyż ewentualne poszukiwania nowych keszy niemal całkowicie uniemożliwiał nam permanentny brak czasu (jedynym wyjątkiem był wypad do Biecza, o którym również co nieco opowiemy), z drugiej jednak strony był owocny pod kątem uczestnictwa w keszerskich eventach. Miesiąc rozpoczął się od pierwszopiątkowej spowiedzi w Jaśle, później odbyły się pełne emocji i napięcia Geo-Logo-Ploty w Krakowie, a wszystko to było nijako przedsmakiem wisienki na eventowym torcie jaką miała być tarnowska Geofaktura fotografii autorstwa Romy_ i Lucjusza D. Wisienka jak i cały tort była wyśmienita!

Zanim jednak dojdziemy do konsumpcji kilka słów wstępu. Kiedy tylko piętaszkowe oko zobaczyło eventową ikonę na tarnowskim rynku (co ono tam robiło do dzisiaj pozostaje zagadką) z czystej ciekawości przeczytałem opis wydarzenia i… Od razu zajrzałem do naszego archiwum zdjęć w poszukiwaniu tych nadających się do wysłania. Po szybkiej konsultacji z Szarotką i akceptacji niektórych budzących kontrowersje propozycji zaczęliśmy zapełniać naszymi obrazkowymi wspomnieniami udostępnioną do tego celu wirtualną chmurę, z nadzieją że któreś z nich zostanien zauważone i wyeksponowane przez organizatorów. Nadzieja matką głupich? Nie tym razem!

Keszomaniacy - Tarnów zdjęciami stoi - Geofaktura fotografii (event) 2Eventowy dzień przywitał nas pochmurnym niebem i deszczem. W końcu wyjazd do Tarnowa bez deszczu byłby z góry skazany na niepowodzenie, dlatego z entuzjazmem i nieskrywaną radością przywitaliśmy walące o parapet krople wody, wiejący i świszczący wiatr oraz temperaturę pasującą bardziej do późnej jesieni niż środka lata i wakacji. Aż zachciało się żyć! Tylko Sokrates jakiś taki bez humoru leżał na łóżku i ignorował nas tak, jak tylko kot potrafi człowieka ignorować (a Sokrates jest w tym zakresie nie lada mistrzem).

Chciałbym napisać, że przed wyjazdem byliśmy na keszach i mieliśmy wiele przygód z nimi związanych, jednak prawda jest taka, że od samego rana siedzieliśmy i pracowaliśmy nad naszą stroną. Ja dopracowywałem tekst z Geo-Logo-Plot, Szarotka natomiast siedziała nad grafiką strony i obrabiała artykuły przed publikacją. Wierzcie mi, ilość czasu i nakładu pracy potrzebna do stworzenia tego, co właśnie macie okazję czytać/oglądać, zapewniłaby etat niejednej osobie i jeszcze sporo nadgodzin do tego. Gdybyśmy tylko wcześniej o tym wiedzieli…

Podróż do Tarnowa minęła spokojnie i szybciej niż się spodziewaliśmy. Jazda po wciąż bezpłatnej autostradzie to czysta przyjemność, a czas spędzony na eleganckim, równym, europejskim wręcz asfalcie jest czasem wartym wspomnienia w tekście. Jedyna myśl, która przychodzi wtedy do głowy to carpie diem. I chwytam wtedy każdą chwilę! I mógłbym tak chwytać jeżdżąc tam i z powrotem na trasie Kraków – Tarnów do końca świata i jeden dzień dłużej, ewentualnie do wprowadzenia opłat za przejazd, które zapewne niebawem nastąpi. Jednak póki co hulaj dusza, piekła nie ma!

Keszomaniacy - Tarnów zdjęciami stoi - Geofaktura fotografii (event) 3Wcześniejsze dotarcie do celu postanowiliśmy wykorzystać na choćby jedno znalezienie kesza, zwłaszcza że nasza ostatnia wizyta nie była zbyt udana pod tym kątem. Wybór padł na kesza przy Muzeum Etnograficznym pt. „Jadą wozy kolorowe…”, gdzie ostatnio robotnicy uniemożliwili nam przeprowadzenie poszukiwań. Tym razem robotników nie było i mogliśmy spokojnie poświęcić chwilę na odnalezienie. Czy znaleźliśmy? Cóż, wydaje nam się, że tak. Wytypowany przedmiot spełniał kryteria keszerskiej skrytki pod względem wielkości i wtapiania się w tło, z tym że nie miał… logbooka.

Keszomaniacy - Tarnów zdjęciami stoi - Geofaktura fotografii (event) 4Sytuacja trochę niezręczna biorąc pod uwagę to, że ostatnie znalezienie miało miejsce dwa dni przed nami. Podejrzewam, że to było to, ale logbook pewnie zniknął na okazję naszego przyjazdu, po czym powrócił gdy wyjechaliśmy jakby nigdy nic. Taki psikus. Z pustego i Salomon nie naleje, dlatego pozostały do eventu czas spędziliśmy na szwendaniu się po tarnowskim rynku i jego okolicy. Udało nam się obejrzeć wystawę zdjęć z okazji 150-lecia tarnowskiej Straży Pożarnej, odwiedziliśmy dom, w którym urodził się gen. Józef Bem oraz zobaczyliśmy tarnowskiego grajka i jego papugę. O dziwo, pomimo złej pogody i braku ludzi, grajek grał wytrwale (ponoć najchętniej grywa Straussa).

Keszomaniacy - Tarnów zdjęciami stoi - Geofaktura fotografii (event) 5Nadszedł czas na obiecaną konsumpcję keszerskiej wisienki eventowej jaką była wystawa fotografii związanych z zabawą w szukanie skrzynek. Organizatorami wydarzenia była wspomniana już Roma_ oraz Lucjusz D., a sama impreza podzielona była na trzy części, w trzech różnych miejscach.

Pierwsza część odbyła się w Tarnowskim Centrum Kultury, gdzie mogliśmy obejrzeć wystawę fotografii Wojtka Moskwy z jego wyprawy do Nepalu. Wystawa o tyle ciekawa, że zdjęcia wykonane były aparatem analogowym i przedstawione zostały w kwadratowych formatach.

Czarno-białe fotografie w połączeniu z ciekawymi opisami przedstawiającymi historię ich zrobienia hipnotyzowały i wciągały w obcy nam świat. Pokazane na zdjęciach osady ludzkie, jak i sami ludzie wydawali się być niczym pył, którego majestatyczne zbocza Himalajów pozbyć się mogą w jednej chwili, na skinienie swojej matki – Natury. Ktoś, kto lubi chodzić po górach niewątpliwie mógł wynieść z tej wystawy o wiele więcej niż tylko doKeszomaniacy - Tarnów zdjęciami stoi - Geofaktura fotografii (event) 6znania wzrokowe. Ot, choćby nawet czarno-biała fotografia przedstawiająca ognisko rozpalone gdzieś w Katmandu. Mężczyzna pilnujący ognia upycha palący się materiał tak, by nic nie wystawało, a grupa jego towarzyszy śmieje się wesoło z opowiadanych kawałów. Sielankowy, grillowy wręcz nastrój psuje jednak trawiona przez nieśmiertelne płomienie ognia ludzka stopa wystająca ze stosu. Żałuję, że było niewiele czasu na dokładniejsze obejrzenie zdjęć i zapoznanie się z ich opisami. Oboje mamy pewien niedosyt związany z tą wystawą. Być może okazja do zobaczenia prac Wojtka Moskwy się powtórzy? Mamy taką nadzieję.

Głównym punktem programu był geocachingowy fotoevent. Wystawa zorganizowana została w tajemniczym miejscu o nazwie ART Squat mieszczącym się pod adresem Rynek 15, a jej początek miał miejsce równo z wybiciem godziny 17:30 czasu środkowoeuropejskiego. Zaczynamy…

Keszomaniacy - Tarnów zdjęciami stoi - Geofaktura fotografii (event) 7Pomysł na event był genialny w swej prostocie. Otóż organizatorzy wyimaginowali sobie, że zrobią wystawę ze zdjęć nadesłanych przez samych keszerów, które to zdjęcia robione być miały w trakcie poszukiwań keszy, na eventach oraz w innych sytuacjach związanych z geocachingiem. Zamysł miał na celu nijako wciągnięcie w przygotowanie wydarzenia jak najwięcej osób i stworzenie czegoś wspólnymi, keszerskimi siłami. Jak wyszło? Dla nas bomba, ale po kolei…

Zdjęcia mógł nadesłać każdy, kto tylko miał taką ochotę – im więcej, tym lepiej. Przesłanie odbywać się mogło mailem, pocztą tradycyjną, w logu pod opisem wydarzenia, gołębiem pocztowym, kurierem, gońcem, osobiście, a w ostateczności można było przesłać cyfrowe obrazy na udostępnioną wirtualną chmurę. Okazało się, że społeczność keszerska chętnie się zaangażowała w przedsięwzięcie i z relacji Romy_ dowiedzieliśmy się, że nadeszło ponad 900 (!) fotografii z różnych rejonów Polski (ile w tym było zdjęć samej Romy_ nie powiedziała ;)).

ART Squat jest miejscem szczególnym, w odniesieniu do którego słowo kultura powinno się pisać nie inaczej jak przez duże K. Otwarte na wszelkie inicjatywy twórcze centrum, w którym każdy chętny może uzewnętrznić swoje artystyczne wizje i zmaterializować ukryty talent oczarowuje swoim klimatem i specyficzną, twórczą atmosferą. Wszak to ludzie stanowią fundament jego działalności, a fundamenty ART Squat ma bardzo, bardzo solidne.

Keszomaniacy - Tarnów zdjęciami stoi - Geofaktura fotografii (event) 8Przekraczając próg drzwi weszliśmy do Naszego świata widzianego oczami innych, zakręconych na tym samym punkcie osób. Organizatorzy wydrukowali 200 (!) zdjęć, które zajmowały prawie całą nadającą się do ich wywieszenia powierzchnię ścian oraz wszystkie stoły. Uzupełnieniem wydruków była prezentacja pozostałych zdjęć w formie multimedialnej. Fotografie przedstawiały zarówno odwiedzane przez poszukiwaczy miejsca, ciekawie zamaskowane skrytki, ale też samych keszerów znajdujących się w najróżniejszych sytuacjach (od pozowania do zdjęć grupowych na eventach, po zwisanie na linie w drodze po ukryty pojemnik). A wszystko to poukładane i posegregowane w fajny, przejrzysty sposób.

Nie ukrywamy, że największą frajdę sprawiło nam oglądanie zdjęć… Naszego autorstwa, których było o wiele więcej niż się spodziewaliśmy. Nie wiedzieliśmy na co liczyć pod tym kątem, ale byliśmy naprawdę mile zaskoczeni ich ilością wyeksponowaną przez organizatorów. Zwłaszcza że nasze zdjęcia przypadły też do gustu samej Romie_, która na ich podstawie zdążyła nas trochę poznać i… polubić? W każdym razie my polubiliśmy Rome_ od pierwszego spojrzenia.

Keszomaniacy - Tarnów zdjęciami stoi - Geofaktura fotografii (event) 9Akurat byliśmy na etapie oglądania ostatnich fotografii, kiedy zaproszonych gości poproszono o chwilę uwagi, gdyż organizatorzy chcieli przemówić do przybyłych. „Improv” kuratorski wygłaszała Roma_ i Lucjusz D. …
– Nie wiem co Wam mam powiedzieć, ale Wam powiem, że nie wiem co powiedzieć – zaczęła „improv” Roma_ po czym zaczęła, jak na dobry „improv” przystało, improwizować. Może nie był to jeszcze poziom Konrada z Dziadów, ale mimo wszystko przyjemnie było słyszeć szczere podziękowania podszyte jeszcze bardziej szczerą radością z zaangażowania w przedsięwzięcie. A zaangażowała się naprawdę spora ilość poszukiwaczy.

Po obejrzeniu wystawy i wysłuchaniu gospodarzy nadszedł czas na poznanie nowych twarzy, przywitanie się z tymi już znanymi oraz na drewniaczkowe łowy. Albo na jedno i drugie na raz…

Szarotka twierdząc, że nabyte w przedszkolu doświadczenie wymiany popularnych niegdyś „karteczek” (kartki przedstawiające postacie z bajek będące swego czasu obiektem pożądania każdego szanującego się przedszkolaka) wielokrotnie przewyższa moje, postanowiła wziąć na swoje barki temat drewniaczków. Nasze PWG przeznaczone na wymianę trzymamy w specjalnych walizeczkach, które jak się okazało są bardziej rozpoznawalne od nas.

Keszomaniacy - Tarnów zdjęciami stoi - Geofaktura fotografii (event) 10– Zaraz, zaraz nie ruszaj się! – mówi do Szarotki jeden z uczestników eventu – ja skądś znam te walizki – oznajmia po czym patrzy przenikliwie na trzymającą walizeczki Szarotkę – tak! To Ty organizowałaś spotkanie w drodze na ślub! Tym razem mam swoje drewniaczki na wymianę! – wykrzyczał radośnie po czym handel rozpoczął się na dobre.

Niewątpliwie ciekawą atrakcją (zwłaszcza dla młodszych uczestników imprezy) była możliwość podjęcia próby okiełznania jednokołowego bandyty – monocykla, wyciągniętego niewiadomo skąd przez Rome_.

Keszomaniacy - Tarnów zdjęciami stoi - Geofaktura fotografii (event) 11Czy się komuś udało to nie wiem, gdyż byłem zaabsorbowany uwiecznianiem spotkania na zdjęciach, ale sądząc po soczystym, szczerym i wpływającym z głębi duszy „ku…a”, które poniosło się po ART Squacie z miejsca, w którym śmiałkowie podejmowali próby wejścia na siodełko podejrzewam, że były z tym pewne problemy. Oglądanie wystawy i towarzyszące jej rozmowy trwały do godziny 20:00, po czym nadszedł czas na trzecią, najbardziej wyczekiwaną przez niektórych część całej imprezy – tzw. After party w pobliskim lokalu „Włóczykij”.

Do Włóczykija doszli już tylko najbardziej zatwardziali (no i ci najbardziej głodni, tak jak my) keszerzy. Dwie zarezerwowane przez Rome_ loże bez problemu wszystkich pomieściły i w komfortowych (pozdrowienia dla tiomka;)) warunkach mogliśmy oddać się hedonistycznej konsumpcji pysznej pizzy oraz opowieściom spoza tematyki geocachingowej. Śmichy-chichy trwały w najlepsze, a tematy pojawiały się i znikały dając pole do kolejnych dyskusji. W naszym kącikuKeszomaniacy - Tarnów zdjęciami stoi - Geofaktura fotografii (event) 12 poruszyliśmy np. tematykę diety wegetariańskiej (podziękowania dla Euphorii_ za powiedzonko na ten temat, które bardzo przypadło nam do gustu) oraz problematykę zasadności i ryzyka związanego z użyciem ogórka do rozgrzania aparatu mowy przed pracą. Ciekawe prawda? Tematyka iście naukowa!

Niestety dość późna pora, kiepska pogoda i perspektywa jazdy do domu zmusiły nas do opuszczenia rozkręcającej się imprezy. W drodze powrotnej dzieliliśmy się wrażeniami i spostrzeżeniami, co zakończyło się mocnym postanowieniem podjęcia bacznej obserwacji tarnowskich eventów na geocachingowej mapie.

Geofaktura fotografii pokazała, że praca twórcza nie stanowi problemu dla braci keszerskiej, a może być wręcz jej domeną. Sam pomysł zaktywizował sporą liczbę osób, która przerosła chyba najśmielsze nawet oczekiwania organizatorki i co najważniejsze, rozbudziła apetyty wśród przybyłych na więcej tego typu spotkań. Roma_ nie dość, że trafiła w dziesiątkę swoim pomysłem na event, to sprawiła się również na medal przy jego organizacji. Oczywiście nie byłoby to możliwe, gdyby nie pomoc tarnowskich poszukiwaczy (Lucjusza, Tomasza, Radka, Masaja, Filona), Eli – elales, która dołożyła krakowską cegiełkę do organizacji oraz innych, niewymienionych przez autorkę osób, którym także należą się podziękowania i słowa uznania. Jedynym problemem dla organizatorów może być jedynie to, że poprzeczka została dość wysoko zawieszona i utrzymanie poziomu kolejnych wydarzeń (jesteśmy przekonani, że to dopiero początek!) będzie wymagało nie lada kreatywności i wysiłku. Choć jestem pewien, że ani jedno, ani drugie nie stanowi żadnej przeszkody dla tak pomysłowego towarzystwa.

Keszomaniacy - Tarnów zdjęciami stoi - Geofaktura fotografii (event) 14Posłowie

Na evencie padło podejrzenie, opinia, przestroga, że jesteśmy geodziennikarzami. Gwoli wyjaśnienia pragniemy poinformować, że absolutnie nimi nie byliśmy, nie jesteśmy i nie zamierzamy być. W przeciwieństwie do dziennikarzy nie szukamy sensacji (w negatywnym tego słowa znaczeniu), a chcemy skupiać się jedynie na rzeczach pozytywnych, bo świat jest wyjątkowo „sensacyjny” i bez nas. 😉

Z keszerskim pozdrowieniem,
Keszomaniacy

Komentarze (5)
  • bartolomeuszRJS   /   Lipiec 23, 2016., 6:50 amReply

    Że ja nie dałem rady tam być... No niestety wszystkie ważniejsze eventy odbywają się w sobotę, a w ten dzień jestem wyjątkowo zapracowany. Gratuluję pomysłu na spotkanie i jego wykonania. Po opisie Keszomaniaków, choć trochę czuję się jakbym tam był.

  • Roma   /   Lipiec 22, 2016., 7:22 pmReply

    Dzięki śliczne raz jeszcze za przybycie, przesłanie zdjęć i docenienie wydarzenia. I w ogóle, ej... Przefajne ludzie z Was! Do następnego! :)

    • Keszomaniacy   /   Lipiec 22, 2016., 8:00 pmReply

      Zawstydzasz nas?

  • CopernicusHigh   /   Lipiec 22, 2016., 6:10 pmReply

    Po lekturze takie myśli przyszły mi do głowy: 1) Bardzo rozbawiła mnie wizja jeżdzenia na trasie Tarnów - Kraków w celu "chwytania dnia". Ja nie dostrzegłam uroków przejazdu, ale może dlatego, że pociagiem wracałam, opóźnionym ponad godzinę :( No nic, sprobuję następnym razem. 2) Ogromnie żałuję, że minęła mnie impreza we Włóczykiju. Sprawa nietypowego zastosowania ogórka rozpaliła moją wyobraźnię, ale trochę boję się dopytywać o szczegóły. 3) Keszomaniacy zachęcali do odwiedzenia Tarnowa - pojechałam, zachwalali Jasło - wybieram się. Martwię się co będzie jak odwiedzą np. Szczecin. To strasznie daleko :) 4) Dziękuję w imieniu Sokratesa, myślę, że gdyby dbał o takie rzeczy byłby usatysfakcjonowany.

    • Keszomaniacy   /   Lipiec 22, 2016., 7:58 pmReply

      CopernicusHigh wiedzieliśmy, że co jak co, ale komentarz od Ciebie pojawi się natychmiast :D 1) czymże jest pociąg w porównaniu do naszego keszowozu?! No chyba, że mowa jest o Pendolino ? koniecznie musisz się kiedyś z nami gdzieś wybrać, wtedy również chwycisz dzień ? 2) temat ogórka może niech lepiej pozostanie tabu? 3) Martw się martw, w planach jest podróż dookoła świata ?? 4) Sokrates jest chyba na nas zły, bo mu się szykuje "konkurencja" w domu? więcej szczegółów już wkrótce ? Dziękujemy i gratulujemy dotrwania do końca tekstu!

Dodaj komentarz

loading
×
%d bloggers like this: