decoration decoration decoration
decoration
leaf leaf leaf leaf leaf
decoration decoration

Narodziny piętaszka i Szarotki

1

– Drogi panie, gdzie pan się pod samochód pchasz?! Przecież zaraz pana potrąci! – mówię z troską do młodego człowieka (choć niewiele młodszego ode mnie), który jakby klapki miał na oczach, za wszelką cenę próbuje przejść przez jezdnię.

Po kilku sekundach młodzieniec wyczuwa, że oto przyszła ta długo wyczekiwana chwila i wyciągając przed siebie nogi, niczym sportowiec skaczący w dal, w dość zabawny sposób przebiega przez ulicę, na stronę po której stoję.

– Ja proszę pana skrytki szukam! – mówi podnieconym głosem i patrzy na mnie tak, jakby wszystko już było jasne.

Hmm… Patrzę na młodzieńca pełnym zrozumienia wzrokiem, myśląc że oto los zsyła na moją drogę jednego z poszukiwaczy śladów ufo i wielkiej stopy, z tym że ukrytych w jakiejś tajemniczej skrytce.
– A poza tym wszystko w porządku? – samoistnie nasuwa mi się na myśl to pytanie, jednak w ostatniej chwili gryzę się w język – cóż to za skrytki pan szuka? – pytam z grzeczności.
– Jest taka gra, która polega na szukaniu skrytek w terenie – odpowiada konspiracyjnie niedoszły ufolog – szuka się skrytki, wpisuje do dziennika i loguje na stronie. Muszę już iść bo jeszcze mam dzisiaj dużo do znalezienia! – rzuca na odchodne oddalając się pospiesznie.
– Wariatów nie brakuje – pomyślałem i wróciłem do swoich zajęć.
Niby krótki epizod, niby nic znaczącego, a jednak ziarno zostało zasiane. Zawsze miałem słabość do różnego rodzaju aktywności fizycznej. A to chodzenie po górach, a to bieganie, morsowanie itd. Dlaczego więc nie szukanie skrytek? Uznałem, że trzeba dowiedzieć się czegoś więcej, a że nie miałem dostępu do internetu postanowiłem bez zbędnej zwłoki zadzwonić do mojej drugiej połówki.

– Słuchaj, wstukaj w google „szukanie skrytek” i powiedz mi czy coś znalazło – mówię mając jej minę przed oczami.
– Coś znalazło – odparła ozięble – ale nie wiem o co tu chodzi – zabezpiecza się zawczasu przed dalszymi pytaniami.

Cóż pozostało robić? Poprosiłem o zapisanie mi nazwy zabawy i adresu strony, których nie omieszkałem sprawdzić zaraz po powrocie do domu. Podejrzenie zawartości strony wymagało rejestracji, a że pierwszy nick jaki mi przyszedł do głowy to „piętaszek” to tak już pozostało. Rejestracja, logowanie, pierwsze kroki na stronie i znaleziony po chwili przycisk „wyświetl mapę skrytek”. Kliknięcie go przeniosło mnie w równoległy świat. Zupełnie jakbym wziął czerwoną tabletkę od Morfeusza… I tak się zaczęła nasza przygoda ze światem skrytek, zagadek i związanych z nimi przygód.

365 dni później…

– Gdzie wy idziecie?! Szlak idzie tędy! – krzyczy do mnie wyraźnie niezadowolony przodownik górski prowadzący wycieczkę.
– My tylko na chwilę! – odpowiadam nawet się nie oglądając. Tuż za mną idzie moja druga połówka – Szarotka – (ta sama, co to „nie wie o co chodzi”) ciężko łapiąc oddech. Miny mamy zacięte, na telefonach odpalone mapy, a w oczach tli się ogień. GPS wskazuje, że tuż obok jest skrytka do znalezienia, a przecież nieprędko tu wrócimy!

Ziarno zasiane rok temu właśnie daje plon.

autor Keszomaniacy

Dodaj komentarz

loading
×
%d bloggers like this: