decoration decoration decoration
decoration
leaf leaf leaf leaf leaf
decoration decoration

Keszowice cz. 1 – „Spacer po tenczyńskim lesie”

keszomaniacy-krzeszowice-cz-1

     Cofając się nieco w czasie,

A konkretniej do tegorocznych Świąt Wielkanocnych, lądujemy z Szarotką w Krzeszowicach, do odwiedzenia których zachęciła nas zarówno piękna pogoda, jak i spore zagęszczenie tamtejszych keszy. Poza tym dość wstydliwym był fakt, że jeszcze nigdy tam nie byliśmy, pomimo tego że mieszkamy niedaleko. Cel podróży obrany, data ustalona, ekwipunek przygotowany (w tym prowiant i kurtki przeciwdeszczowe z racji tego, że wyprawa odbywać się będzie w Lany Poniedziałek), więc nie pozostaje nic innego jak ruszać w drogę. Naprzód!


Prrrr szalony…! Przed wyjazdem trzeba jeszcze obowiązkowo oblać Sokratesa… psik, psik wodą po kocim zadku i w drogę!

Wczesnym rankiem w dzień świąteczny ruch drogowy niemal nie istnieje, dlatego podróż przebiegła szybciej niż sięgnięcie przez Szarotkę po pierwszą kanapkę, co na wtajemniczonych naprawdę zrobić może niemałe wrażenie. Jak to w naszym przypadku zwykle bywa, plany planami, a życie sobie. A zaczęło się niewinnie…

      W drodze do Krzeszowic

keszomaniacy-krzeszowice-cz-1-2Widząc na mapie kesza przy trasie, którą zmierzamy do Krzeszowic nie potrafimy sobie odmówić próby jego podjęcia. Dlatego też postanowiliśmy zmierzyć się z czekającą na znalezienie skrytką „Pomnik Niepodległości w Nawojowej Górze” autorstwa Wilkieła. Podjeżdżamy na parking, wysiadamy, podchodzimy na wskazane kordy i się zaczyna. Zza pobliskiego płota drze się wniebogłosy kundel gabarytów Sokratesa. Widok jest komiczny, bo w płocie jest niewielka dziura, w którą akurat bydlak był w stanie wsadzić pysk i z naszej perspektywy wygląda to jak szczekający płot. Pomimo tego podejmujemy rozpaczliwą próbę odnalezienia kesza obmacując pobliskie drzewko.

– Nic z tego nie będzie – oznajmiam lekko poirytowany, po paru minutach bezowocnych poszukiwań – przez tego kundla pół wsi się zaraz zleci i na widłach nas stąd wyniosą – mówię przewidująco. Szarotka przytakuje i tym oto sposobem dzień zaczynamy od porażki.

Tak jak w hazardzie, tak też w geocachingu postanawiamy się odegrać. Na pohybel Bydlakowi! Wybór pada na nieplanowanego oczywiście kesza, który jest niemal rzut beretem od pomnika. Jedziemy do domu polskiego poety i prozaika Stanisława Czycza.

Na miejscu kesz szybko wpada w ręce Szarotki i wspólnie, niczym zwycięzcy w ruletkę, świętujemy sukces. Każdy wie, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, a że w najbliższej okolicy czai się jeszcze na nas multi-kesz o wdzięcznej nazwie „Gdzie jest Krystyna?” postanawiamy podjąć go przed zaatakowaniem Krzeszowic. W końcu plany są po to, żeby je zmieniać! Nawet jeśli miałaby to być zmiana o 180 stopni. Kryśka, kimkolwiek jesteś, nadchodzimy!

      W poszukiwaniu Krystyny – spacer po tenczyńskim lesie

keszomaniacy-krzeszowice-cz-1-4Po dotarciu na wskazane współrzędne i przeczytaniu opisu skrytki dowiadujemy się, że Kryśka jest jedną z najstarszych polskich kopalni węgla (jej początki sięgają 1895 roku), której pozostałości można jeszcze znaleźć w Lesie Zwierzynieckim, na skraju którego właśnie się znajdujemy. Pierwszy etap, zlokalizowany przy starej sztolni, w pozostałościach dawnego wapiennika odnajdujemy błyskawicznie. Wpisujemy wskazane koordynaty drugiego etapu, po czym zapada chwila milczenia… Drugi etap znajduje się w środku lasu i oddalony jest od nas o ok. 2 km, oczywiście w stronę przeciwną do Krzeszowic, w których powinniśmy już dawno być. A jaka będzie odległość do ostatniego etapu raczy wiedzieć tylko Krystyna i jej założyciel. Iść czy nie iść? Oto jest pytanie! W myśl zasady mówiącej, że kesz rozpoczęty musi być podjęty, ruszyliśmy śmiało w las. W ten sposób zamiast do Krzeszowic, trafiliśmy do Tenczyńskiego Parku Krajobrazowego.

keszomaniacy-krzeszowice-cz-1-3Jak przyjemny może być spacer po budzącym się do życia lesie wie tylko ten, kto na codzień oddycha swojskim, krakowskim powietrzem. Do drugiego etapu, na nasze szczęście, wiodła leśna dróżka, która choć obfita w świeże błoto i tak była lepszą alternatywą niż spacer na przełaj. Podążając na wskazane współrzędne cieszymy się odgłosami fauny oraz widokiem odżywającej po okresie zimowym flory. Chwilo trwaj wiecznie (a przynajmniej do momentu kiedy Szarotka nie zacznie marudzić)!

Udało się! Po dotarciu na miejsce pojemniczek ze współrzędnymi finału niemal od razu wpadł w nasze ręce. Okazało się, że finał jest niecałe 300 metrów od miejsca w którym jesteśmy, więc bez chwili zwłoki ruszyliśmy do Krysi niemal galopem. Krystyna okazała się być większa niż myśleliśmy, jednak oddała nam pojemnik z logbookiem nie robiąc problemów. Jest coś wyjątkowego w chwili, kiedy znajdujesz ukryty w środku lasu pojemnik, który pomimo tego że ma już ponad 5 lat, znaleziony został przez niespełna 50 osób. Warto było dla Krystyny i momentu spotkania z nią przejść taki kawał drogi.

       Po wizycie u Kryśki

Przycupnąwszy chwilę na pobliskim pniu zaczęliśmy radzić co dalej począć. Nasz plan wyczyszczenia Krzeszowic z większości skrytek, z racji szybko upływającego czasu, skazany był już na niepowodzenie, z kolei całkiem niedaleko czekał jeszcze jeden kesz z chińskim pismem węzęłkowym. Po krótkim namyśle doszliśmy do wniosku, że nieprędko odwiedzimy Krystynę ponownie, dlatego trzeba maksymalnie wykorzystać naszą obecność w tej okolicy, za czym optowała głównie Szarotka. Do dzieła!

keszomaniacy-krzeszowice-cz-1-5Po długim marszu przez Tenczyński Park Krajobrazowy, udało nam się podjąć jeszcze wspomniane „Chińskie pismo węzęłkowe” założone przez macqu, po którym obraliśmy azymut na samochód. Ku naszemu zdziwieniu po chwili wyszliśmy na asfaltową drogę, która prowadziła prosto do auta. Po drodze minęliśmy piękną, XIX – wieczną Bramę
Zwierzyniecką, przy której udało nam się podjąć fajnie zamaskowanego kesza autorstwa Wilkieła oraz znajdującą się kilkaset metrów dalej skrytkę „Trasy rowerowe” założoną przez Matysowa, która stawiała zacięty opór niemal do samego końca. Tak oto zrobiliśmy całkowicie nieplanowaną, prawie 5 kilometrową skrytkową pętlę po lesie.

keszomaniacy-krzeszowice-cz-1-6Po powrocie do samochodu Szarotka rzuciła się na jedzenie, ja na wodę i wszystko w naszej wyprawie do Krzeszowic byłoby dobrze, gdybyśmy chociaż do nich pojechali. Po zabiciu głodu i pragnienia czym prędzej udamy się do celu naszej podróży. Przynajmniej zaraz po tym jak znowu wróci nam czucie w zmęczonych nogach.

Tymczasem łapiąc chwilę oddechu i czekając na powrót sił przed szarżą na skarby Krzeszowic, nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jesteśmy u progu keszowej krainy, której długo nie zapomnimy…

Ciąg dalszy nastąpi…

autor Keszomaniacy

Tags: geocaching, kesze, keszomaniacy, Krzeszowice, piętaszek, podróże piętaszka, szukanie skarbów

Komentarze (1)
  • Verenne   /   Styczeń 23, 2017., 8:25 amReply

    Och, wiosenne klimaty :) Zima jest piękna, ale czekam na wiosnę, bo na razie taki trochę geo-marazm zimowy nas ogarnął ;)

Dodaj komentarz

loading
×
%d bloggers like this: