decoration decoration decoration
decoration
leaf leaf leaf leaf leaf
decoration decoration

Keszomaniacy 2016 – podsumowanie roku

Powoli i nieubłaganie zbliża się koniec 2016 roku, a wraz z nim czas podsumowań i planów na kolejne 365 dni. Odpuszczę czytelnikom zwierzeń dotyczących niepowodzeń w realizowaniu noworocznych postanowień a skupię się na osiągnięciach, którymi mogę się pochwalić. Zarówno tych mniejszych jak i większych.

Keszomaniacy – blog

Niewątpliwie największym osiągnięciem 2016 roku jest założenie i w miarę regularne prowadzenie bloga KESZOMANIACY.PL. Sama idea własnej strony już kilkukrotnie rodziła się, po czym ginęła śmiercią naturalną. Aż do teraz…

Ruszając w połowie maja z pomysłem nie mieliśmy z Szarotką specjalnej wizji naszej internetowej przyszłości w perspektywie dalszej niż tydzień czy miesiąc. Tymczasem okazało się, że nie dość, że temat rozwinął się na dłużej, to jeszcze znaleźli się ludzie, którzy zechcieli rzucić czasem okiem na nasze przygody. W efekcie, po niespełna dziesięciu miesiącach aktywności Keszomaniacy cieszą się ponad 200 polubieniami profilu na Facebooku oraz gronem stałych czytelników. Już sam ten fakt stanowi osiągnięcie, o którym nawet nie myśleliśmy zaczynając pisarsko-keszerskowirtualną przygodę. I choć trochę się pozmieniało i na placu boju pozostał już jeden keszomaniak, mam nadzieję, że w tym roku również uda mi się przeżyć choć kilka wartych opowiedzenia keszerskich przygód i napisać dla Was parę słów z tychże przeżyć.

Publikacje – statystyka

Ponieważ cyferki są jedną z tych rzeczy, które keszerów cieszą najbardziej, przedstawiam kilka statystyk z naszej blogowej działalności.
W ciągu ośmiu miesięcy internetowej działalności opublikowaliśmy 23 teksty, a program do edycji tekstów podpowiada, że:

– opublikowane teksty zajęły łącznie 129 (!) stron (może by to wydać drukiem?;));

– na 129 stronach pojawiło się 708 akapitów;

– w 708 akapitach znalazło się 41 704(!) wyrazów;

– do napisania 41 704 wyrazów użyliśmy 244 578 (!) znaków licząc bez spacji oraz 286 484 znaków liczonych z wykorzystaniem spacji.

Jak widać, minione osiem miesięcy było dość pracowite… Każdego dnia zapisywaliśmy ok. 174 wyrazy zapełniając ok. 0,54 strony tworząc w ten sposób  opis naszych keszerskich przygód. O naszych przygodach opowiadaliśmy średnio 2,9 razy w miesiącu, zaś średnia objętość publikacji wyniosła 5,60 strony. A przed założeniem bloga zastanawialiśmy się czy nam starczy pomysłów na kolejne teksty. W końcu ile można pisać o szukaniu plastikowych pudełek?! Jak widać, można całkiem sporo, a zwieńczeniem naszych grafomańskich wysiłków było zajęcie pierwszego miejsca w konkursie na geocachingowe wspomnienia z wakacji organizowanym przez Geocaching Szczecin (zwycięski tekst przeczytacie tutaj).

Keszerskie podróże

Ponoć nic tak nie kształci jak podróże. Mając na uwadze tę życiową mądrość i poszukując nowych tematów na bloga mieliśmy (jeszcze z Szarotką) przyjemność uczestniczyć w kilku eventach organizowanych głównie na terenie południowej Polski (w tym również organizowanych przez nas). Tym oto sposobem odwiedziliśmy Tarnów oraz Jasło, gdzie zaprosiliśmy na zapoznawczy event tamtejszą społeczność keszerską. Poznaliśmy nieco tajemnic Ziemi w jaworskiej GEOsferze, sprzątaliśmy lasy pod Wioską Drwala – Borkowicami, badaliśmy jakość wody w dobczyckim zbiorniku, wypatrywaliśmy spadających gwiazd nieopodal Ogrodzieńca oraz znakowaliśmy szlak turystyczny na Cyrenajkę pod Iwoniczem – Zdrój. Przy okazji eventowych wypadów odwiedziliśmy również średniowieczne miasto Biecz, a korzystając z wolnego czasu zaatakowaliśmy również kesze w podkrakowskich Krzeszowicach oraz w samej Warszawie, gdzie musieliśmy wrócić i zaprosić na spotkanie zapoznawcze tamtejszą społeczność poszukiwaczy, co z resztą uczyniliśmy z przyjemnością.

Niewątpliwą zaletą geo-zabawy jest to, że można ją łączyć z innymi pasjami, co staraliśmy się w pełni wykorzystać. Oprócz zwiedzania, poszukiwanie skrzynek idealnie komponuje się z górskimi wędrówkami, które również należą do naszej ulubionej aktywności fizycznej. W tym miejscu wypada się pochwalić zeszłoroczną wędrówką wraz z grupą czeskich poszukiwaczy na Kapryśnicę, bardziej znaną jako Babia Góra, gdzie oprócz piwnego eventu i górskiego keszowania zdobywaliśmy punkty do odznaki GOT. Niestety, wspólne zagraniczne wojaże ograniczyły się tylko do trzydniowej wyprawy do Słowackiego Raju, gdzie udało się co prawda znaleźć kilka keszy, jednak naszą uwagę bardziej absorbował urok tego miejsca i trudność tamtejszych przejść.

Społeczność keszerska

To, co moim zdaniem w geocachingu jest najciekawsze, to możliwość zobaczenia, poznania i porozmawiania z ludźmi tak różnymi i ciekawymi, jak różne i ciekawe miejsca prezentowane są przez czekające na odkrycie skrzynki. Moim największym tegorocznym osiągnięciem w dziedzinie geocachingu było właśnie poznanie dość sporej (bo przecież nigdy nie będzie to ilość zadowalająca) ilości członków naszej keszerskiej społeczności, od których mogłem się sporo dowiedzieć, nauczyć i z którymi miałem okazję się pośmiać i powymieniać myśli, nie tylko geocachingowe. Z tego miejsca chciałbym wyrazić podziękowania oraz radość z możliwości poznania, w szczególności (kolejność jest całkowicie przypadkowa, więc prosimy się nie kłócić kto powinien być wyżej :P):

CopernicusHigh, która mężnie przyjęła rolę jednej z bohaterek naszych tekstów i przyczyniła się w dużym stopniu do rozwoju naszej kolekcji drewniaków. No i oczywiście za recenzję naszego blogowego pomysłu, jeszcze zanim zaczął się on materializować (nos piętaszka nie zawiódł przy doborze recenzenta;)).

Całej jasielskiej ekipie keszerskiej (bartolomeuszowiRJS, Paoli_Wolf, matasu, grabsonowi, duszanowi68, pjurysowi44, TOFIKO5Z, Fleekerowi, Melaz129) za rewelacyjne przyjęcie nas w swoich progach oraz oprowadzenie i opowiedzenie historii Jasła i okolic. Słowa uznania należą się również za Wasz wkład w rozwój geocachingu na terenie Podkarpacia, gdzie zaczynają być kierowane coraz większe ilości keszerskich oczu.

Bieczaninowi za to samo co ekipie z Jasła (w końcu Biecz to nie Jasło).

Mrocznemu Lordowi Vaderowi oraz tea-74 za organizację rewelacyjnych eventów, na których oprócz wspaniałej atmosfery mogliśmy chłonąć ogrom wiedzy geologiczno-historycznej.

AliMosta oraz reszcie czeskich keszerów za zorganizowanie babiogórskiego eventu i wspólną wędrówkę oraz piwny poczęstunek z mobilnego szynkwasu.

Tarnowskiej ekipie poszukiwaczy (Tomaszowi_B, Romie_, masajowi_, tiomkowi, mparkowi, Ryżemu_, Fridkowi, Euphorii_, Lucjuszowi.D) za przyjście na nasz pierwszy event, na którym nie dopisała ani pogoda, ani zaproponowana przez nas lokalizacja (gdybyśmy znali wcześniej „Włóczykija”!). Oczywiście wspomnieć należy, że tarnowskie dzierlatki na evencie się nie pojawiły, ale nadrobiły na kolejnych spotkaniach;).Pozytywna eventowa atmosfera i pierwsza edycja Geofaktury lokują Tarnów wysoko na liście chętnie odwiedzanych przez nas miejsc.

Krzoszowi oraz MasterMroziowi za wspólną walkę na Szlaku Drwala i wspólną ucieczkę przed tymże drwalem;)

Nadulce, Boann, Trójkątowipascala oraz marmatowi00 za wspólne zdobywanie borkowickich lasów oraz zastrzyk adrenaliny przy wymianie opony!

DakiPL za ratunek i pomoc z wyżej wymienioną oponą i pyszny poczęstunek na evencie;)

Krakowsko-skawińskiej braci keszerskiej, w szczególności Gothrukkowi, Bamboleonowi, GoGackowiGC, MrDeadheadowi i Kisi, semaprintowi, bogobigowi, wapniakom w drodze, Z-DNA, barucciemu, pelpolkowi i holdasom oraz wszystkim tym, z którymi mieliśmy przyjemność spotkać się na krakowskich eventach oraz dzięki którym odbyła się pierwsza edycja Geocaching Party.

Murazorowi oraz Lady Murazor za organizację nietypowego, naukowego eventu z wodą w roli głównej oraz za zorganizowanie piątej edycji Widmowego Króla, który był naszym pierwszym dużym eventem, na którym mieliśmy przyjemność się pojawić.

Warszawskiej społeczności lokalnej, która pomimo zimna i ciemności bardzo licznie przybyła na nasze zaproszenie. Szczególne podziękowania należą się Robconowi01, który uzupełnił nasze muffinki pysznymi francuskimi ciasteczkami.

Chrupkom, BosLukowi oraz wszystkim tym, którzy wspierają nas mentalnie, choćby poprzez kliknięcie „lajka” od czasu do czasu 😉

Dziękujemy również twórcom bloga gorskiewedrowki.blogspot.com, Markowi i Dorocie Szala za profesjonalną organizację górskich wędrówek, świetną atmosferę na wycieczkach oraz za przynależność do kącika naszych stałych czytelników 😉

Jak znam życie i moją pamięć to na pewno kogoś przeoczyłem. Jeżeli więc ktoś poczuł się pominięty to zapewniamy, że wynika to jedynie z mojego gapiostwa, a nie złej woli! I z góry przepraszam;)

Kolekcja PWG

Wszystkie tegoroczne podróże i keszerskie przygody zaowocowały między innymi powstaniem i wzbogaceniem kolekcji drewniaczków oraz zaprojektowaniem i zmaterializowaniem naszych własnych, osobistych wzorów. O ile w styczniu nie bardzo wiedzieliśmy czym różni się geocoin od woodgeocoina (oprócz materiału wykonania), o tyle w grudniu, nie dość że znamy różnicę (brawo my!), to jeszcze możemy pochwalić się kolekcją drewnianych krążków liczącą ponad 440 sztuk! Wiem, że daleko jej do kolekcji bardziej doświadczonych zbieraczy, ale i tak uważam to za nasz spory sukces. Zwłaszcza, że wpadły w nasze ręce takie perełki jak ręcznie malowane krążki z herbem Tarnowa, eventowe PWG upamiętniające znakowanie szlaków w Iwoniczu-Zdrój czy latarnia morska Kalwasa1987. Oczywiście drewnianych perełek jest więcej, ale przecież nie mogę tu wymienić 440 nazw krążków (!).

Osiągnięcia

Lubię zbierać różne dziwne rzeczy. Niewątpliwie tym, co sprawia mi sporo satysfakcji i radości,  jest zbieranie, a raczej zdobywanie odznak PTTK. Nie dość, że zdobycie niektórych stanowi wyzwanie samo w sobie, to dokumentowanie wysiłków potrzebnych do prawa nabycia odznaki stanowi pamiątkę na przyszłość, a zwieńczeniem jest pożądany przez nas, nierzadko rewelacyjnie wykonany kawałek metalu, z którym możemy się dumnie obnosić. I tak oto w roku 2016 dorobiłem się kilku, a właściwie dwóch PTTK -owskich zdobyczy. Z początkiem roku zamówiłem i odebrałem odznaki Geocaching Polska w stopniu popularnym, a górskie wypady zaowocowały wreszcie zdobyciem małej srebrnej odznaki GOT, o którą walczyłem (wstyd się przyznać), aż 3 lata. Niewielkim pocieszeniem jest fakt, że zdobyłem trochę więcej punktów niż potrzeba i mam już mały wstęp do kolejnego stopnia, który oczywiście jest na mojej liście do zdobycia.
Może nie metalowe, ale równie ciężkie do zdobycia i dające sporo radości są drewniaczki „Szlak Drwala – Zdobywca”, których próżno szukać na coraz bardziej popularnych giełdach PWG. Cały dzień walki w borkowickich lasach zaowocował przejściem przez nas owego szlaku i podjęciem wymaganej do otrzymania drewniaczka liczby skrzynek, co uważam również za jeden z większych sukcesów roku 2016.
Cóż można więcej dodać? Za osobiste osiągnięcie uważam poznanie każdej nowej keszerskiej (i nie tylko) twarzy, każde nowe polubienie na Facebooku czy wyświetlenie keszomaniakowej strony. A najbardziej cieszy każde zasłyszane dobre słowo na temat mojej keszerskiej działalności!:)

Plany na przyszły rok

2016 rok zakończyłem zarówno z pozytywnym dorobkiem keszerskim, ale również ze sporym niedosytem (wszak prawdziwy keszer zawsze czuje głód). Nie udało mi się uczestniczyć w niektórych eventach, w których chciałem wziąć udział, nie dałem rady podjąć wszystkich keszy, które podjąć chciałem no i nie odwiedziłem wszystkich miejsc, które były na mojej turystycznokeszerskiej mapie.

W 2017 roku moje oczy znów skierują się na wschód w kierunku Podkarpacia, gdzie szykuje się już bardzo dobrze zapowiadający się event z jasielskimi winnicami w roli głównej. Będąc pod wrażeniem Szlaku Drwala co jakiś czas myślami udaję się w stronę Legnicy, do wsi Niedźwiedzice, gdzie czeka do zdobycia Bociani Szlak będący dzieckiem k-6, twórcy borkowickiego geoarta. Oprócz niezapomnianych wrażeń, które na pewno czekają tam na śmiałków, czeka również drewniaczek dla tych, którym ów szlak uda się zdobyć. Być może w 2017 roku uda się tam pojawić nie myślami, a w 100% fizycznie?;)

Na naszej krakowskiej ziemi zapowiada się kolejna edycja eventu Geocaching Party, na którym choćby nawet z racji lokalizacji muszę wręcz być, a w tym samym miesiącu coraz większą popularnością cieszy się zapowiadany event na czeskich Moravach. Czy uda mi się wybrać na zagraniczne wojaże dopiero się okaże, ale pomarzyć zawsze można. Oczywiście w tym roku będę również powolutku wędrował w stronę małej złotej odznaki GOT oraz być może innych górskich odznak turystycznych, które znajdują się na mojej liście życzeń i czekają na swoją kolej…

A jakie Wy macie plany na nowy, 2017 rok?

Każdemu keszerowi oraz mugolowi życzę spełnienia marzeń i osiągnięcia wszystkich założonych na ten rok celów. I do zobaczenia na keszerskich oraz górskich szlakach!

Z keszerskim pozdrowieniem,

Piętaszek.

Tags: geocaching, keszomaniacy, piętaszek, podsumowanie, statystyki

Komentarze (8)
  • Zapiski geocacherki   /   Kwiecień 10, 2017., 12:14 pmReply

    Świetne podsumowanie! Cyferki (ale nie tylko) robią wrażenie. Może w 2017 roku zajrzycie także do Świdnicy? :)

    • admin   /   Kwiecień 12, 2017., 5:32 pmReply

      Nic nie jest wykluczone, choć jeśli Świdnica pojawi się na keszomaniakowym celowniku, to raczej zagoszczę w niej sam :)

      • Zapiski geocacherki   /   Kwiecień 18, 2017., 7:50 amReply

        Tak czy inaczej warto! Zapraszamy :)

  • Verenne   /   Marzec 17, 2017., 1:25 pmReply

    No, bo już myślałam, że blog został opuszczony ;) A co się stało z szarotką? Już nie współtworzy strony? Pozdrawiam :)

    • Keszomaniacy   /   Marzec 18, 2017., 2:34 pmReply

      Nad blogiem wisiały czarne chmury, ale postanowiłem go dźwignąć z kolan:) jak to wyjdzie to się dopiero okaże, ale póki co robię co mogę. Szarotka nie jest już zainteresowana tworzeniem strony, a i chyba sama zabawa też już jej nie interesuje. Cieszę się, że pomimo długiej przerwy w publikacjach ktoś do mnie czasem zagląda ;) Pozdrawiam serdecznie!

      • Verenne   /   Marzec 18, 2017., 8:41 pmReply

        No cóż, tak bywa. Trzymam więc kciuki, aby Ci się chciało samemu ciągnąc blog.

  • Anonim   /   Marzec 16, 2017., 7:53 pmReply

    Gdybym nie wiedziała, że owy artykuł ma się ukazać to bym nie obgryzła wszystkich paznokci. No w końcu się doczekałam i przeanalizowałam każde słowo. Jak miło że gdzieś tam dla mnie trafił się mały cudzysłów. Pozdrawiam

  • Roma_   /   Marzec 16, 2017., 5:24 pmReply

    <3 !

Dodaj komentarz

loading
×
%d bloggers like this: